Pani Krysia z mięsnego na rogu kocha Sylwestra, bo jest jej mężem i jej nie bije, mimo, że od czasu do czasu zupa jest za słona, a kotlet przypalony. Pan Przemek z monopolowego koło przystanku, kocha Sylwestra, bo w tym dniu ma najwyższy utarg w całym, długim roku i chociaż zamyka wcześniej niż zwykle, musi prosić pół rodziny o pomoc w konwojowaniu gotówki. Pani Helenka z kawiarni Pod Klonem utrzymuje, że Sylwester
1 jest wypas, bo tego dnia organizuje szaloną, całonocną imprezkę dla tłumu wyposzczonych tańca ludzi, a do tego zasobnych w gotówkę i lubiących dobrą kuchnię spod znaku dziczyzny. Pan Marek, taksiarz z dziada pradziada ma opinię, że Sylwester to kapitalny dzień, bo, co prawda trzeba pracować, to jest tyle roboty, że pieniądze same się pchają do portfela. Jedynym szkopułem jest fakt, że należy być uważnym, bo klientela tego dnia jest wyjątkowo podchmielona i chętna do rękoczynów. Panna Renata, sprzątaczka na starym osiedlu w przeciwieństwie do większości mieszkańców nie kocha Sylwestra w ogóle, bo taki bajzel ludziska zostawiają po sobie na drugi dzień, że nie wiadomo gdzie ręce włożyć i jak to wszystko posprzątać...? A jakie przemyślenia nam przychodzą do głowy związane z tym dniem? Cóż, może spróbujmy sobie odpowiedzieć na to pytanie zanim zaszumi nam w głowie dobrze schłodzony szampan...